Czas na miłość – dziękczynienie za kardynała Wyszyńskiego

Czas na miłość – dziękczynienie za kardynała Wyszyńskiego

Bieszczadzkie pielgrzymowanie-RELACJA

W czwartkową noc ruszyliśmy ze wszystkimi zabezpieczeniami epidemiologicznymi w kierunku Rzepedzi – urokliwie położonej miejscowości w Bieszczadach. Partonem naszego wakacyjnego wyjazdu jest Prymas Tysiąclecia, a Jego słowami prowadzącymi ten lipcowy wyjazd są: Ludzie mówią – „czas to pieniądz”, ja mówię raczej – „czas to miłość”. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa. Dlatego chcąc kontynuować myśl Stefana Wyszyńskiego, będziemy przez kolejne dni mówić o MIŁOŚCI tej do Boga, bliźniego, Ojczyzny, do siebie i świata. Piątek – pierwszy dzień naszego zwiedzania i pogłębiania wiary oraz patriotyzmu, zaczynamy cytatem Prymasa: Sztuką jest umierać za ojczyznę, ale największą sztuką jest dobrze żyć dla niej. Dlatego nasz kraj , nasze rodziny i parafie powierzamy dzisiaj opiece Patronów Polski, świętym Janowi i Andrzejowi Boboli. Zatem na naszej trasie pielgrzymkowej zatrzymujemy się w Sanktuarium św. Jana z Dukli, odświętnie przygotowanym do jutrzejszego odpustu, pustelni Św. Jana – jak zwykle gościnnie przyjmującej nas w swoje progi oraz w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. Tak bogaty dzień kończymy Mszą Świętą, po której losując symboliczne „klucze do nieba bram” zobowiązujemy się przez najbliższy miesiąc modlić za osobę wpisaną na kluczu, bo jak mówił Prymas Wyszyński: Módl się za wszystkich. Beata

Drugi dzień bieszczadzkiego pielgrzymowania

Kolejny dzień pielgrzymowania zaczęliśmy od Eucharystii. Hasłem przewodnim były słowa Sługi Bożego kard. S.Wyszyńskiego „Miarą naszą ma być miłość, jakiej dla siebie oczekujemy i od całego świata.” Z tą myślą ruszyliśmy do klasztoru sióstr Nazaretanek w Komańczy, miejsca internowania kardynała. Po drodze odwiedziliśmy kościół greckokatolicki p.w. Opieki Najświętszej Maryi Panny. Proboszcz parafii bardzo ciekawie opowiadał o historii cerkwi, podobieństwach i różnicach w obrzędach kościoła greckokatolickiego i rzymskokatolickiego. Opowieści księdza były ubarwione wątkami humorystycznymi. Pojawiło się wiele pytań, a na koniec mieliśmy możliwość nabycia pamiątek, związanych z tym miejscem. Ksiądz proboszcz zachęcił nas również do odwiedzenia pobliskiej cerkwi prawosławnej, odbudowanej po pożarze w 2006 roku. Oryginalna pozostała tylko dzwonnica (XVI w.). Po tym krótkim przystanku kontynuowaliśmy pielgrzymowanie do klasztoru sióstr Nazaretanek. Do miejsca internowania kardynała poprowadziła nas droga, na której znajdowały się kamienie z tekstem Ślubów Jasnogórskich. Te słowa, to najcenniejsza pamiątka, którą pozostawił nam sługa Boży kardynał Wyszyński. O nim samym i historii jego uwięzienia opowiedziała nam jedna z sióstr Nazaretanek. Była to bardzo ciekawa lekcja historii, połączona ze zwiedzaniem domu i oglądaniem pamiątek po kardynale. Ten wspaniały czas wypełniony był wzruszeniem i bogactwem duchowych przeżyć. Potem przyszedł moment na relaks i odpoczynek w otoczeniu pięknej przyrody. Spędziliśmy wspaniałe chwile podczas rejsu statkiem po Solinie, podziwiając słynne „zielone wzgórza”. A wieczorem… wspólnie bawiliśmy się przy muzyce, którą przygotował DJ. Nie zabrakło śpiewu, tańca i radości oraz… pysznego ciasta. Ewa i Urszula

Trzeci dzień bieszczadzkiego pielgrzymowania

Rozpoczęliśmy dzień Eucharystią, pamiętając o słowach Kardynała Wyszyńskiego – „Nie ma takich sytuacji, w których by jeszcze miłość nie miała czegoś do powiedzenia”. Niedziela ta była niezwykle ważnym dniem dla Polski. Po śniadaniu wszyscy udaliśmy się do lokalu wyborczego, by wziąć udział w wyborach na Prezydenta Rzeczpospolitej. Około południa, mimo niesprzyjającej pogody wyruszyliśmy kolejką turystyczną „Strzała Południa”, przez Perłuki, w stronę Duszatyna. Tam czekał na nas poczęstunek, po którym wyruszyliśmy do Rezerwatu Przyrody Zwiezło. Po drodze do Jeziorek Duszatyńskich mijaliśmy wzburzoną rzekę, wodospad, który był pomnikiem przyrody. Droga nie była łatwa do przejścia, ponieważ poprzednia noc była deszczowa. Część pielgrzymów zawróciła z drogi, a do celu dotarli nieliczni. Jeziorka odebrali jako cudne, spokojne, ciche, malownicze miejsce. Po południu wróciliśmy do Rzepedzi, by po kolacji adorować w kaplicy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Ewa i Elżbieta

Czwarty dzień bieszczadzkiego pielgrzymowania

“Każda prawdziwa miłość musi mieć swój Wielki Piątek” – ta myśl kardynała Stefana Wyszyńskiego towarzyszy nam ostatniego dnia pielgrzymowania śladami Prymasa Tysiąclecia. Poranna Eucharystia rozpoczyna ten dzień. Ks Marcin w głoszonym do nas słowie podkreśla raz jeszcze, jak ważne jest, by relacje z Panem Bogiem budować na fundamencie miłości. By był on zawsze w naszym życiu na pierwszym miejscu, nie jako dodatek, nie jako ozdoba, broszka, ale w centrum naszej codzienności, która czasem przecież nie jest łatwa. Ale z Jezusem Chrystusem łatwiej nieść jest krzyż. Jak mówił ks. Damian na początku Mszy Św., jeżeli miłość nasza będzie miała swój Wielki Piątek, to przyjdzie Wielka Sobota, a po niej Niedziela Zmartwychwstania. “Takie jest prawo miłości, które dał Pan, takie jest prawo miłości, jest kluczem do nieba bram” – dźwięki naszego pielgrzymkowego hymnu rozbrzmiewają w rzepedzkiej kaplicy. Jakże szybko minął ten czas w Bieszczadach. Opuszczamy Dom Rekolekcyjny w Rzepedzi, który gościnnie przyjął nas w swe progi. W autobusie niespodzianka. Pozdrowienie ks Infułata Józefa Strugarka z Szczawna – Zdroju, który łączy się z nami telefonicznie wyrażając radość z naszego pielgrzymowania i życząc szczęśliwej drogi do domu. Jeszcze modlitwa w Sanktuarium w Dębowcu u Matki Bożej Saletyńskiej, która objawiła się we francuskich Alpach niedaleko wioski La Salette w sobotę 19 września 1846 roku. Świadkami były dzieci Melania i Maksymin, które zobaczyły piękną postać kobiety siedzącej wewnątrz promiennej kuli światła. Maryja zakrywała twarz dłońmi i płakała. Ubrana była podobnie jak wszystkie kobiety tego regionu. Dodatkowym elementem stroju był krzyż z obcęgami i młotkiem, ciężki metalowy łańcuch na ramionach, wielokolorowe róże zdobiące brzegi szat oraz diadem światła okalający czepek na głowie. Piękna Pani przemówiła do nich pełnym słodyczy głosem. Maryja w swoim orędziu prosi o modlitwę rano i wieczorem, o niedzielną Mszę Św. Jej łzy to wyraz miłości i troski matczynej. Matka, gdy kocha to płacze. Saletyńskie objawienie przybliżył nam ojciec oprowadzający nas po sanktuarium w Dębowcu. Będąc w polskim La Salette podążamy na kalwarię, na której znajdują się figury przedstawiające trzy fazy objawienia. 14 scen Męki Pana Jezusa w formie płaskorzeźby umieszczono na krzyżach ustawionych wzdłuż drogi krzyżowej. Kłaniamy się Pani z La Salette, w cichości serca zanosząc intencje. Jeszcze zdjęcie upamiętniające pobyt w Dębowcu, pamiątki z tego świętego miejsca, chwila na kawę i wyruszamy w dalszą drogę do domu. W autobusie film o Matce Bożej Saletyńskiej pozwala nam jeszcze bliżej poznać Płaczącą Panią. A na naszym pielgrzymkowym szlaku jeszcze jedno wyjątkowe miejsce – Prudnik i Sanktuarium Św Józefa- miejsce internowania kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jest to trzecie miejsce uwięzienia Prymasa: od 6 X 1954 roku do 27 X 1955 roku. Możemy zobaczyć wiele pamiątek z tego okresu. W klasztorze odwiedzamy celę, w której był więziony. Umocnieni w wierze wracamy do naszych domów, naszych rodzin, naszych spraw… Z Tobą Panie Boże łatwiej. Dobry Boże dziękujemy za ten czas pielgrzymowania bieszczadzkim szlakiem , za pogodę i za życzliwych ludzi, których postawiłeś na naszej drodze. Agnieszka