23.04.2020 r. – PIERWSZY DZIEŃ

WIRTUALNIE W BIESZCZADACH – 1 DZIEŃ

“Tyle jest możliwości i dróg do Boga, ile jest ludzi. Bo Bóg ma inną drogę dla każdego człowieka.” – pisał Prymas Tysiąclecia, a jaką drogę zaplanował nam Pan w pogłębianiu i utwierdzaniu naszej wiary? W dniach 23-26 kwietnia 2020 r. mieliśmy wyruszyć na rekolekcje w drodze, by zauroczyła nas nauka i osobowość Stefana Wyszyńskiego oraz by zachłysnąć się urokiem bieszczadzkiego krajobrazu. Pandemia pokrzyżowała nasze plany, dlatego dzisiaj wyruszamy w wirtualną drogę a w najbliższej przyszłości zapewne wszyscy będziemy chcieli osobiście podziwiać Duklę, Komańczę czy Strachocin i obowiązkowo odpocząć nad Jeziorem Solińskim. Bądź z nami każdego dnia, wsłuchaj się w głoszone Słowo, polecaj nas wszystkich modlitwie, oczyma wyobraźni spaceruj po odwiedzanych miejscach i poczuj bliskość życzliwych ludzi. Przeżyj z nami wirtualną podróż w Bieszczady!

Wielomiesięczne przygotowania i nareszcie ruszamy. Pogodna, gwieździsta noc w Szczawnie, zatłoczony parking przed Dworzyskiem, komfortowy autobus z firmy „Górnicki”, pozytywnie nastawiony ksiądz Marcin i otwarci na trudy „rekolekcji w drodze” uczestnicy wyjazdu – wszystko zapowiada owocne pielgrzymowanie. Musimy dojechać na nocleg do Domu Rekolekcyjnego w Rzepedzi, gdzie już czekają na nas bardzo gościnni gospodarze. Nasz wyjazd zaplanowany został jako: WIOSENNA PIELGRZYMKA DZIĘKCZYNNA ZA KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO, dlatego każdego dnia będziemy słuchać i rozważaćsłowa Prymasa Tysiąclecia. Dzisiaj zatrzymamy się nad zdaniem: „Potrzeba w naszej Ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu”. Będziemy zarówno słuchać Prymasa, rozważać Jego słowa ale także szukać pięknych przykładów, Polaków dla których słowo Ojczyzna oznacza świętość. Dlategopo drodze zatrzymujemy się obowiązkowo w Sanktuarium św. Jana z Dulki, powszechnie nazywanego cudotwórcą Rusi i patronem Polski. Bernardyn oprowadzający nas po Sanktuarium ciekawie opowiedział o historii powstania kościoła i klasztoru, począwszy od roku 1743. Dowiedzieliśmy się, że od roku 1974 w kościele dukielskim przechowywane są doczesne szczątki św. Jana, który cieszy się coraz większą czcią w całej Polsce. W Sanktuarium ksiądz Marcin odprawił Mszę Świętą w intencji naszej Ojczyzny. Podczas wygłoszonej homilii kapłan, mówił; „W naszej polskiej, katolickiej mentalności często wydaje się nam, że za świadectwo o Chrystusie i za ewangelizację są odpowiedzialni jedynie duchowni, na mocy urzędowego mandatu do głoszenia Ewangelii w Kościele. Ale przecież Ewangelię można głosić, a nawet trzeba nie tylko oficjalnie, z ambon, w formie kazania czy katechezy. Troska o przeniknięcie Ewangelii do różnych dziedzin życia, kultury, obyczajów, troska o ukształtowanie myślenia i sumienia według wzorów i zasad ewangelicznych, to już nie jest zadanie tylko dla kapłanów, lecz dla każdego ochrzczonego i wierzącego katolika. Jeśli najpierw rodzice czy babcia nie pokażą małemu dziecku kolorowych ilustracji z Pisma św., nie poczytają na głos opowiadań i historii biblijnych, to później katechetce czy księdzu tylko z wielkim trudem uda się wprowadzić młodego człowieka w świat Ewangelii. Pierwsze kroki, wręcz fundamenty pod indywidualną ewangelizację i całą formację chrześcijańską człowieka, mogą postawić tylko wierni świeccy: mama, tata, babcia, dziadek. Na tym etapie ludzie w sutannach niewiele mogą zdziałać Każdy z nas powinien stawać się w swoim środowisku takim właśnie św. Wojciechem, świadkiem Chrystusa, ułatwiającym innym, poprzez swoją wiedzę i świadectwo codziennego życia dostęp do Boga. Podejmując się jednak przybliżenia tych osób do Chrystusa, pamiętajmy o tym, że nie wystarczy głosić Jego naukę tylko słowami. Trzeba także tą nauką żyć, czyli potwierdzać ją swoim życiem. Czyli czynić tak, jak czyniłby to Pan Jezus, jak uczynił to św. Wojciech. Pamiętajmy że na wzór św. Wojciecha naszego Patrona mamy świadczyć o Chrystusie i Jego Ewangelii życiem i słowem. Powinniśmy to robić przede wszystkim naszym życiem. Ludzie nie powinni odkrywać w nas chrześcijan tylko dlatego, że widzą nas w kościele lub widzą, że nosimy medalik lub krzyżyk.”

Następnym punktem na naszym pielgrzymim szlaku była Pustelnia św. Jana, do której musieliśmy dojść krętą drogą, wijącą się pośród łąk i lasów. Pomimo włożonego wysiłku, byliśmy zachwyceni bieszczadzkimi widokami otaczającymi nas z każdej strony. O życiu św. Jana, Jego przymiotach charakteru opowiedział nam pustelnik obecnie mieszkający w Pustelni. Żegnając z żalem Duklę udaliśmy się w stronę Strachocina, by tam zatrzymać się w pięknym Sanktuarium św. Andrzeja Boboli – patrona Polski. Św. Andrzej był polskim duchownym, jezuitą, misjonarzem, kaznodzieją, męczennikiem. Za Jego wstawiennictwem prosiliśmy: „Święty Andrzeju, Patronie trudnych czasów! Ty krzepiłeś Polaków w czasach wszelkiego zagrożenia. Oddajemy się Tobie w opiekę. Pomagaj nam wytrwać pośród wszystkich doświadczeń osobistych i społecznych. Wyjednaj nam łaskę Bożego pokoju i jedności, byśmy z rozwagą i ewangeliczną roztropnością umieli dostrzegać i oceniać sprawy własne i sprawy Narodu w świetle Ewangelii Chrystusa. Uproś nam odwagę działania, byśmy nie trwali w bezradności wobec zła, które nie ustaje. Niech nas napełnia Boża radość, gdy zwyciężamy albo ponosimy porażki. Święty Andrzeju Bobolo, oręduj za nami u Pana” Po tak bogatym dniu, czas dotrzeć do Rzepedzi na nocleg i zasłużony odpoczynek. Smaczna kolacja, przyjacielskie rozmowy, telefony wykonane do najbliższych, zachodzące słońce i głęboki oddech świeżego bieszczadzkiego powietrza. Dziękujemy Ci Boże za każdą piękną chwilę tego dnia! Beata